Kryptofelieton#9: Tokenizacja wszystkiego jest do niczego?

Ostatnio w mediach popularna jest sprawa kobiety, która nielegalnie zamieszkała w mieszkaniu i zgodnie z prawem nie można jej wyrzucić (co zresztą próbował zrobić właściciel i został aresztowany). Zaczęły mi napływać myśli na temat Ethereum i wiary w tokenizację wszystkiego i problemy jakie się z tym wiążą.

O co chodzi w tokenizacji?

Jak wiecie w Ethereum mogą być różne tokeny generowane – od zwykłych po tokeny, których wartość jest określona względem jakiegoś dobra – na przykład DAI (o wartości ~1 dolara).

Jednym z pomysłów na Ethereum jest tokenizacja wszystkiego. Oczywiście pensje dostajesz w tokenach, dom masz stokenizowany (token jest prawem własności), samochód jako token, całe życie jest nobelon tokenem.

Ale …

Ale pojawiła się sytuacja ta sama po raz kolejny. Ktoś kupuje dom, w którym lokatorzy nie chcą go opuścić nie płacąc czynszu. Zgodnie z prawem państwo musi załatwić lokal … na kiedy chce, a przez ten czas obciążenia idą na konto właściciela, który z tym problemem zostaje sam.

Powoduje to kolejny problem, że taki token można dać w zastaw pożyczki, której właściciel nie musi spłacać gdy ma problem. Ktoś odkupi ten dom i będzie miał samemu problem. System stokenizowany zdecentralizowany nie jest w stanie zweryfikować wszystkiego, dlatego są takie organizacje jak Kiva.

Czy tokenizacja ma sens?

Opinie są podzielone. Na pewno by taki system działał trzeba usprawnić prawo i zagwarantować wolność w dysponowaniu swoimi rzeczami, swoim majątkiem. Bez tego bardzo ciężko będzie stokenizować cokolwiek.

A drugim problemem jest to, iż nie zawsze można udowodnić, że ktoś sprzedając nam mieszkanie czy samochód, chciał tego. Może został zmuszony? A może udaje, by unieważnić transakcje … a przecież transakcje w Blockchain ciężko odwrócić.

brak komentarzy

zostaw odpowiedź