Kryptofelieton #11: Zdecentralizowany system domen internetowych …

Chyba po raz kolejny żegnamy system domen internetowych, rewolucję, którą oprócz kryptowalut miał przynieść blockchain, alternatywę dla dostawców domen, którzy wywindowali wysoko ceny ich produktu, a przy okazji są w stanie ostatecznie taką domenę przechwycić … ale po kolei!

Czym jest domena?

Wchodzisz codziennie w wyszukiwarkę Google pod adresem google.pl, oglądasz filmy na youtube.com czy czytasz wiadomości z bitcoinpl.org. To wszystko to są domeny, nazwy internetowe. Kupując nazwę wskazujesz gdzie ma ona “wskazywać” komputer na którym znajduje się zawartość (adres IP).

Serwer DNS to usługa, która zamienia nazwy (na podstawie konfiguracji dokonanej przez posiadacza domeny) na konkretny komputer i przekazuje tę wiedzę nam.

System chociaż nie najgorszy, ma masę problemów.

Po pierwsze, właściciel nie jest posiadaczem domeny, a firma, od której kupił. To ona zarządza w imieniu kupującego jej konfiguracją (przez dedykowany interfejs) i pobiera za to pieniądze (od 30 do 300zł, w zależności od “końcówki” rocznie).
Dość wysoka cena. Wydanie 30zł rocznie nie jest dużym problemem oczywiście, ale systemy oparte na blockchain działają za ułamek tej kwoty, ok. 60 groszy za domenę rocznie.

Domeny mogą być bezpodstawnie przejmowane. Taką sytuację miał Jean-Noël Frydman, który w 1994 roku kupił domenę “france.com”, którą postanowił bezczelnie ukraść rząd Francji. Z tego co się zorientowałem ze sprawy to odzyska ją, ale to pokazuje, że ludzie “posiadają” domeny.
Rozwiązania oparte na blockchain typu Namecoin, Ethereum Name Service, RIF Name Service czy parę innych są w stanie rozwiązać ten problem. Niskie ceny i wysokie bezpieczeństwo (gdzie faktycznie posiadasz domenę) to cechy, które powinny zrewolucjnizować rynek, prawda?

“Darknet” domenowy

Ale jak się zapytam ile razy wszedłeś na stronę z końcówką bit, eth czy rsk odpowiedź zabrzmi prawdopodobnie – zero. Skąd w ogóle taki wynik? Odpowiedź jest prosta. Nikt takich domen praktycznie nie wspiera. Jedyny dostawca DNS (czyli serwerów, które zamieniają nazwę na konkretny adres IP) jaki wspiera domeny Namecoin to ceniony w branży OpenNIC. Ale co z tego, skoro każdy dostawca internetowy (np. UPC czy Orange) mają własne serwery DNS i domyślnie routery łączą się z ich serwerami (co powoduje wolniejsze wczytywanie się stron tak przy okazji :P). Powoduje to mniej więcej tyle, że jeśli sami nie wymusimy stosowanie OpenNIC – nie wejdziemy na strony.

Możemy też dodać zewnętrzne wtyczki do przeglądarek czy instalować programy, ale umówmy się – ile osób by to zrobiło?

W pewien sposób zmienić to próbuje przeglądarka Brave, która powstała poprzez sprzedaż tokenów na ETH, chce taki dodatek doinstalować do swojej przeglądarki, natomiast domeny to nie tylko strony internetowe, ale też usługi, do których Brave dostępu mieć nie będzie. Impas.

Ale to już było?

Myślę, że problemy o których powiedziałem, czyli brak akceptacji “góry” na wprowadzenie tego typu domen praktycznie ubił interes i ten pomysł. Serwis Etherscan.io śledzi na bieżąco kupno nowych domen w protokole ENS, wyniki nie pozostawiają złudzeń, z każdym rokiem jest coraz gorzej. Zdarzają się nagłe “piki”, gdzie w maju sporo tych domen zeszło (jak na możliwości), ale np. ostatni raz ktoś kupił domenę … 4 września 2019 roku.

O wiele lepiej jest na blockchainie Namecoin, ale nie znam liczb (blockchain explorer pokazuje modyfikacje, więc to żyje).

Mimo “śmierci” … może jest jakaś nadzieja?

Osobiście chciałbym by domeny na systemie RNS przyjęły się, gdyż jest to najbezpieczniejsza opcja (i dość tania) na posiadanie domen. Ale bez akceptacji “molochów” nie ma szans niestety na takie coś. Trzymam kciuki, by chociaż ekipie IOV Labs / Rif Labs się udało jakoś wprowadzić tego typu rozwiązania na rynek, chociaż nie jest to łatwe (a wręcz bardzo trudne).

brak komentarzy

zostaw odpowiedź