Krypto po północy – cz.1 Nie bój się.

Wydaje mi się, że obecny rok jest bardzo spokojny w segmencie krypto. Z wyjątkiem kilku negatywnych informacji, które obiegły media w ostatnim czasie (min. upadek giełdy Bitmarket i exit scam* piramid finansowych).

To idealny czas na spokojne przygotowanie się do inwestycji w waluty cyfrowe. Zwłaszcza dla nowych (początkujących) inwestorów.

Zanim wdepnąłem w rynek kryptowalut, giełd, inwestycji, myślałem, że te rzeczy są po za moim zasięgiem. Inwestor kojarzył mi się z gościem pod krawatem z milionami na kontach, giełdy były dla mnie pierdyliardem mrugających liczb a kryptowaluty pomysłem, który nigdy nie będzie miał racji bytu w normalnym świecie.

Dziś wiem, jak bardzo się myliłem. Złość mnie ogarnia jak pomyślę, że już dawno mogłem być w miejscu w którym jestem dziś. Jak to mówią: „Lepiej późno niż wcale” – i tu się zgodzę. Nigdy nie będzie za późno na naukę o inwestowaniu.

Faktem jest iż współpraca z projektami ICO zmusiła mnie do ekstremalnie szybkiego wejścia a nawet „wlotu” w branżę krypto. Zostałem wrzucony na głęboką wodę i musiałem nauczyć się pływać, bez dmuchanych rękawków i koła ratunkowego.

Bardzo dziękuję ludziom, którzy chcieli mnie utopić w kryptoświecie bo zrozumiałem jaki potencjał w nim tkwi i dzięki temu jestem dziś krok przed nimi.

W kolejnych odcinkach Krypto po Północy, chciałbym w prosty, czytelny, przyjazny sposób, pokazać Wam ten potencjał. Spróbować przekonać, że każdy z Was powinien mieć choć cząstkę BTC w swoim portfelu, że jeśli nie jesteście wróżbitami, nie kupicie sobie za miesiąc złotego Lambo, ale że dzięki temu pojmiecie jak łatwo zasłużyć sobie na miano inwestora, jak prosto jest zrozumieć giełdę i jak zapewnić sobie bezpieczną przyszłość.

Dlaczego „Krypto po Północy„? Bo tylko wtedy mam czas aby swoje przemyślenia przelać na …. yyy…. wystukać na klawiaturze 😉

Miłej nocy.

Bartosz Juraszek