Inwestorzy boją się kryptowalut?

Partner biznesowy braci Winklevoss, Sterlizg Witzke, wyraziła swoje sceptyczne nastawienie do koncepcji owocnego roku na rynku kryptowalut dla inwestorów instytucjonalnych. Swoje zdanie Pani Witzke argumentuje tym, że oczekiwania wyprzedzają zdecydowanie faktyczną sytuację na rynku.

 „Ponieważ koniec 2017 roku był nieobliczalny, ludzie mają tendencję do myślenia, że przestrzeń [rynek, przyp. red.] porusza się z błyskawiczną prędkością. […] Na poziomie leżącego u podstaw rozwoju technologii w istocie tak się dzieje. Potrzeba jednak czasu, by instytucje poczuły się w tej przestrzeni komfortowo. Potrzebujemy lepszego nadzoru, zdrowego zadłużenia i rynków kredytowych. To pozwoli wzbudzić w nich ogromne zainteresowanie. Nie sądzę zatem, by obecny rok był tym rokiem.”- mówi Witzke.

Skok na głęboką wodę

Witzke twierdzi, że obserwując rynek widziała niejednokrotnie inwestorów, którzy ledwie zanurzyli palce w kryptowalutowym potoku. Nie widziała jednak do tej pory chęci zanurkowania w ową przestrzeń ani razu. Wyodrębniła jednocześnie dwie możliwe przyczyny tego stanu rzeczy: brak jasności regulacyjnych (zwłaszcza w Stanach) i obawy o bezpieczeństwo.

Ostatnimi czasy, giełda kryptowalut Gemini, należąca do braci Winklevoss uruchomiła głośną wśród środowiska kampanię reklamową. Namawiała ona jednoznacznie do zwiększenia ilości jasnych i sprecyzowanych regulacji. Hasła takie jak krypto bez chaosu czy krypto potrzebuje regulacji wzbudziły nie małe zainteresowanie wśród zwolenników kryptowalut. W świetle niektórych opinii, program reklamowy giełdy Gemini kłóci się niejako z oryginalnym etosem kryptoinnowacji. Witzke argumentuje, że konsumenci kryptografii zasługują na taką samą ochronę co tradycyjni inwestorzy:

„Różnica pojawia się między warstwą protokołu a firmami i aplikacjami na niej zbudowanymi. Na poziomie protokołu wydaje się całkiem poprawne, że nie potrzeba więcej przepisów czy regulacji, ponieważ są one już wbudowane.” – twierdzi Pani Sterling.

Raport z jesieni ubiegłego roku opublikowany przez KPMG zaproponował, że inwestorzy instytucjonalni są tym czego kryptograficzny przemysł obecnie potrzebuje. Pozwoli to w pełni wykorzystać swój potencjał jako nowa klasa aktywów. Opinia ta jest podzielana przez wielu czołowych graczy w branży. Jednak do tej pory usłyszeć można głosy, które mówią o niepokoju i potencjalnie negatywnym wpływie finansjeryzacji sektora.

Bracia Winklevoss w swoim ostatnim wywiadzie wspominali, że stablecoiny i tokenizowane papiery wartościowe są dziś jednymi z najbardziej ekscytujących wydarzeń na kryptoarenie. Mają oni zatem wielką nadzieję na to, że wejście na rynek inwestorów instytucjonalnych poprawi jedynie kondycję kryptowalut, a wszelki niepokój z tym związany okaże się jedynie domysłem.

brak komentarzy

zostaw odpowiedź